#19 Polak ma kaca

kawa18 Całkiem niespodziewanie łapię za mikrofon i nagrywam luźny odcinek, w którym przede wszystkim możecie dowiedzieć się o kilku sposobach na zwalczanie kaca. Czyli co zrobić, gdy poprzedniego wieczoru bawiliśmy się nadwyraz dobrze, a nie pomyśleliśmy jakie mogą być tejże zabawy skutki :)

Muzyka w tle:

Degiheugi – Feel the difference

Degiheugi – 1, 2, 3…. the magic number

Degiheugi – Comprend-moi maintenant

Degiheugi – Ma tit’ portugaise

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 17 do wpisu “#19 Polak ma kaca”

  • Herrr S. pisze:

    Skwara jest pierwszy!
    Skwara jest najlepszy!
    Skwara zaraz posłucha!
    Yeah!

  • Robert pisze:

    e viva la Papa Cafe!

  • Robert pisze:

    Podkast sobie leciał w głosnikach a ja byłem przez moment w kuchni i nie wiem, czy wspomniałeś też o metodzie tzw: „klina”?
    Otóż następnego dnia po piciu, wypijamy setkę wódki z samego rana.
    Obrzydlistwo? Trochę tak, ale jak uda nam się nie myśleć i nie wąchać (bo odruch wymiotny gwarantowany), to po takim kielichu zaczniemy czuć się lepiej.
    Podobnie jak Papa uzasadniam: Dzieje się tak dlatego, że rozszerzają nam się naczynia krwionośne i krew a co za tym idzie świeży, czysty tlen szybciej są rozprowadzane po organizmie. Tylko trzeba uważać, bo znowu wprowadzamy alkohol do organizmu a więc tylko ten jeden kieliszek i zapomnij o samochodzie tego dnia!
    Podobne działanie ma gorąca herbata z duuużą ilością cukru. Gorąca, bo zimna nas zemdli.
    A więc jak pod ręka nie mamy niczego o czym Papa opowiadał, to choć w ten sposób możemy się nieco podreperować :)
    PS Moimi napojami są: piwa, wina i whisky. Od wódek raczej stronię.

  • Papa pisze:

    Miejmy nadzieję, że teraz Maciej uniknie kaca podobnego do tego po urodzinach szanownej małżonki :)

    Kurza stopa. Miałem powiedzieć o klinie :) Miałem. Ja nie praktykuje generalnie, bo to takie odwlekanie wyroku w czasie…. ale można było o tym dodać sporo :) I wiadoma sprawa, że jak ktoś ma słabą wolę – to może pójść w tango po takim porannym zabiegu. Co do whisky i whyskey to do nich się podobno dorasta z czasem, zresztą to też inna kwestia smakowania. Bo picie z colą to nie picie – jak powiadają prawdziwi amatorzy szkockiej ;)

    PS. Mój napój (uwaga reklama) niegazowana Cisowianka :D

  • Herrr S. pisze:

    Napoje chłodzone,
    piwo procentowe.
    Dlaczego ciebie kochamy?
    Dlaczego po tobie się bujamy?

    Głowy nas bolą i szmera mamy,
    lecz piwko dalej sobie pociągamy.
    Wszak piwo to nasze życie,
    piwo to piwa picie!

    Lubimy ciebie w każdej butelce,
    bo piwko jest dobre i upija serce.
    Tyskie, Warka i Kaperek,
    dla każdego po pięć butelek.

    Piwo, piwko, piweczko,
    kochana baryłeczko.
    Nic nie pamiętamy,
    i w oblokach bujamy.

    Dobre na układ moczowy,
    po jednym będziesz zdrowy.
    Dla dużego i małego,
    ale pełnoletniego!

  • Skwarrr pisze:

    Żeby nie było niedomówień… to nie mój wiersz.
    Ja go tylko codziennie rano i wieczorem razem z Ojcze nasz powtarzam :)

  • goral pisze:

    Kazdy ma inny sposob na kaca i kazdy ma inna tolerancje na alkohol.

    Kawal zwiazany tematem: Mistrzostwa Europy w pilce noznej, porzadkowi zatrzymuja 3 kibicow, kazdy ma 2 promile alkoholu we krwi. Pada pytanie , ile i co wypili.
    - Chorwat mowi ” Butelke rakiji wypilem”"
    - Francuz mowi ,, dwie butelki czerwonego wina ”
    - Polak ” Ja to w zasadzie od dwoch dni nic nie pilem…”

    A ja wlasnie testuje teraz czeski browar, wypilem buteleczke „Samsona” ( nigdy go wczesniej nie pilem , nawet nie wiedzialem o jego istnieniu), a teraz delektuje sie ” Czechovarem ” z Ceskich Budejowic.
    Zdrowie podkasterow co komentarze zostawiaja! I tych co nagrywaja! Zdrowko!

  • goral pisze:

    Sprawdzam tylko co to za kwadracik obok cyferki z boku.

  • Tak jak pisałem, mnie się nie przyda gdyż nie pijam, a jak pijam to nie mam kaca. Wacławowi przyda się owszem :P

  • joszi pisze:

    jakakolwiek praca czy niedajboże egzaminy dnia następnego są zdecydowanie niewskazane! w zamierzchłych czasach studenckich mieliśmy imprezę na dzień przed zaliczeniem z malarstwa i jeden kumpel dał nawet radę wstać rano i dowlec się na zaliczenie na czas, dał radę rozłożyć swoje prace przed profesorem i wysłuchać pierwszych zdań korekty… ale po pierwszych dwóch zdaniach zrobił się zielony i wybiegł bez słowa puszczając po drodze megapawia…. ku ogólnemu zniesmaczeniu… zdał mimo wszystko :)

  • Papa pisze:

    Góral Znany ten dowcip znany i jaki bliski prawdy ;-) Zrobiłeś smaka na to czeskie piwo. A co do kwadracików – to robią one za avatar (kto jest zalogowany na http://www.gravatar.com to ma swój kwadracik – innym stronka przyznaje losowo kolorki)

    Topór Dobra, dobra – my tam już wszyscy wiemy, że Wacław to Twoje alter ego :)

    Joszi: Eee ja znam takich ludzi, którym zupełnie nie przeszkadzał egzamin dnia następnego. Potrafili zabalować do rana i później po regenerującym prysznicu udać się na oparach na egzamin, napisać i co lepsze zdać :D

  • Karola pisze:

    Dzięki Bogu mnie kac nie doświadcza, bo nie piję… :)

  • Arek RR pisze:

    Po pierwsze Papciu – fajnie się słuchało, podnosisz na duchu niedoskonałością. Mam to samo co ty – dwie wersje Zepa nagrałem i wyrzuciłem do śmietnika. A to wszystko przez SKWARE!!! Po co on wypuszczał ten videokast w którym luzacko żeby nie powiedzieć z nonszalancją bez zająknięcia nawijał o niczym. No i potem człowiek się stresuje że tak nie potrafi i cyzelował by podkast bez końca. Trzeba się trzymać tego co mówisz – nie spinać się i mieć wszystko w d.. a że podkładzik pójdzie nie taki czy 100 razy powie się bo bo bo bo bo bo – to jak śpiewały Elektryczne Gitary – Wszystko chuj :) Trzeba robić swoje. dzieki
    A co do kaca to u mnie leczenie od lat takie samo – budzę się zazwyczaj z bólem łba około 5-6 rano szklanka, dwie szklanki wody i dwa Ibuprom max ( no cóż wątroba musi wytrzymać) potem przespać 2-3 godzinki i budzę sie jak gdybym nie pił jeśli lekko ćmi to kawa, i wyżerka robią swoje. Co do reszty sposobów to oczywiście też mi pomagaja ale tylko w połączeniu z Ibupromem – zaden inny środek przeciwbólowy u mnie nie działa!!!! A jeśli chcesz coś sie dowiedzieć o kacu z rodzimej literatury -to polecam Pilcha – Monolog z lisiej jamy. Najlepiej w formie audiobooka czytanego przez Piotra Fronczeskiego – genialna rzecz. Pozdrawiam

  • Papa pisze:

    Karola wszystko jest do czasu :)

    Arku dzięki za miłe słowa, mam nadzieję że ten nieprofesjonalizm nie wychodzi aż tak z każdej strony :D Skwarę trzeba będzie spalić na stosie. Najpierw Tomafek się zamknął w sobie, gdy zobaczył ten jego videocast – teraz Ty masz opory przed nagrywaniem. Trzeba się dostosować do luźnej formy i olewać pewne błędy i niedoskonałości. Nobody is perfect. Ja pomimo wszystko jestem zadowolony z tego odcinka. Tzn. z jego realizacji – poszło szybko i bezboleśnie, praktycznie nie musiałem robić przerw dla zooma i o to chodzi :) Żeby było szybko i przyjemnie! Pilcha lubię – więc pewnie sięgnę po wersję książkową :) Pozdrowionka.

  • koras pisze:

    Wreszcie udało mi się wysłuchać. Świetny, przydatny odcinek. Wiedzę w praktyce wykorzystam zapewne po mojej imprezie osiemnastkowej, która to niebawem ;)

  • fi pisze:

    Rurku, dobry podcascik… dawno nie sluchame, mam zaleglosci, ale bylo milo.
    Co do picia, to ja nie mam polowy ukladu moczowego sprawnego, i czeste picie skraca zycie, wiec nie pije… ;-) )
    Wiec i kaca niet…

  • Maks pisze:

    Super podcast, dzięki za lekcje udzielane w komentarzach, bo dopiero uczę się i zdaję sobie sprawę z tego jak to wygląda, ale jak wiesz, wszystkich błędów samemu się nie dostrzeże. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam :)

Zostaw odpowiedź