15
Czerwiec
Czerwiec
#29 Quo Vadis kulturo
Autor: Papa o godz. 00:31. Kategoria: podcast

Spontaniczne ogródkowe wydanie podkastu, w którym to po lekturze jednej z książek Bugajskiego staram się krążyć wokół pytania bez odpowiedzi, mianowicie – dokąd zmierzasz kulturo? Zapraszam!
Tagi: kultura, Maciek Skwara, muzyka




no i jestem pierwszy. Kto by się spodziewał
Dawno Cię nie było to dostałeś fory od kolegów, a zresztą po okładce za pewne wyczuli wszyscy jaka wartość audycji będzie
Na początku w ramach szerzenia wiedzy muszę się przyczepić;) „quo” po łacinie czytamy jako [kwo].
Ale do rzeczy: Trzeba rozróżnić kulturę masową od kultury wysokiej. Ja nie jestem targetem kultury masowej, nikt mnie nie zmusza do korzystania z jej dorobku. Zapotrzebowanie niestety na nią jest, ale nie da się nikogo ukulturalnić na siłę. Kulturalne marudy zapominają natomiast, że dziś o wiele łatwiej jest korzystać ze sztuki osobom, które z różnych, choćby finansowych przyczyn miały do niej bardzo ograniczony dostęp. Wielka jest siła internetu i wiele jest tu źródeł alternatywnych sposobów wyrażania się (vide nasz podcasting).
Papa ależ ty masz głos jak nagrywasz… jak za przeproszeniem jakiś ksiądz! Wysłuchałem z uwagą twojego kazania… yyy znaczy podkastu i nasuwa mi się myśl, że nie masz racji tzn. nie całkiem masz rację. Owszem, jesteśmy bombardowani przekazem, delikatnie mówiąc, nie najwyższych lotów ale nie oznacza to, że jesteśmy na nie skazani: nikt nie zmusza cię do słuchania durnych rozgłośni radiowych, oglądania viva, czy czytania bravo. Jednak smutna prawda jest taka, że jest cała masa (znakomita większość ludzi). którzy nie szukają w radiu inteligentnej rozmowy, czy muzyki- oni chcą posłuchać w przerwie między kolejnymi takimi samymi kawałkami, że w Meksyku ktoś zjadł 10 kg kanapkę. Tak długo jak będzie ktoś kto chce takich rzeczy słuchać, oglądać czy czytać – tak długo takie stacje i tytuły będą istniały, to czysty rynek. A dla reszty pozostaje zadać sobie troszkę trudu i znaleźć to co jest godne słuchania, czytania i oglądania.
Papa nie ma nad czym ubolewać, trzeba chodzić z uniesioną głową i zdawać sobie sprawę z tego, że jesteś w elicie, która ma siłę poszukać czegoś wartościowego.
Ja nie oglądam prawie w ogóle telewizji… radia słucham późnymi wieczorami i to praktycznie wyłącznie trójki, kiedy właśnie lecą audycje autorskie, gdzie muzyka nie jest puszczana z komputerowej playlisty, czego i Tobie, Papo życzę.
a tak swoją drogą droga Papo nie mówi się KŁO tylko KŁUŁO
PS: jak zlikwidować ten brzydki kwadracik koło mojego wpisu?
Ad Tomafek: Możesz wgrać swój avatar na tę stronę: http://pl.gravatar.com/ Automatycznie będzie się wgrywał przy publikowaniu postów.
Papa faktycznie ma albo głos, którym się uspokaja dzieci albo nieznoszący sprzeciwu i oceniający;P (nie mówię, że to źle. ja mam np. głos przepity i załamujący się;))
Normalna kolej rzeczy – już kiedyś mówiłem o tym rozmawiając z Karolem, że głos w podkaście trochę jest modelowany chyba mimo woli w zależności od konkretnego odcinka i już później reszta sama tak leci. W tych najbardziej spontanicznych słychać, że się nie spinam w ogóle
Bierzcie też pod uwagę fakt, że wplecione tam jest kilka cytatów i wtedy bardziej poważnieje
(jeśli tak można)
Co do „kło” „kwo” „ko ko” to wpadka rzeczywiście
Może dlatego, że dawno nie miałem w ręku makulatury z kło wadisem, ani nigdy nie oglądałem Michała Bajora w kło wadisie
)
„Produkt” nie najwyższych lotów – jest wszędzie i to nie jest tak, że ja neguję wszystko, bo przecież mógłbym ubrać muchę, zaszyć się w bibliotece iść do opery albo deklamować poezję u znajomych, a sam marnuję sporo swojego czasu na różne niekoniecznie ambitne przejawy tego co ogólnie można nazwać rozrywką
Często ciekawość ciągnie nas do tego, aby coś obejrzeć, aby coś poznać – niejednokrotnie tylko po to by wyrazić własną opinię na temat tego co zobaczymy, usłyszymy, przeczytamy itd. Często przyłapujemy się na tym, że zajmujemy swój czas właśnie jakąś „miałką” rozrywką i chociaż może nie jesteśmy do końca z tego zadowoleni – w danej chwili nie mamy chęci na coś głębszego, bo jesteśmy zmęczeni i właśnie wtedy najlepiej dociera do nas to co proste, nie skomplikowane.
Najważniejsze to o czym wspominałem, czego życzymy sobie wzajemnie. Świadomość tego gdzie znajdujemy się w tym wszystkim
Akurat Mucha to ładna babeczka tylko nie za mądra
Dlatego jej nie ubieram – wolę bez.
Ciekawy temat. Trafne spostrzeżenia.
„Produkt”, oj tak! Teraz żyjemy pośród „produktów”. Będę bardziej kontrowersyjny i powiem, że nawet często spotykamy się z „produktami” a nie z ludźmi. Produkty wytworzone przez media. Nie wolno tego, należy tamto…
Niestety jesteśmy w tym dwudziestym pierwszym wieku ograniczeni nie tylko chłamem z TV, ale także samym czasem a więc niezbyt możemy pozwolić sobie na swobodę wyboru…
Choć teoretycznie w internecie można wszystko…
Teoretycznie, bo kto w pracy włączy zróżnicowaną, ambitną muzykę? Jaka rozgłośnia nadaje wiadomości naprawdę wartościowe?
Często nie mamy wyboru a do tego warto zauważyć, że nowe pokolenia wyrastają w otoczeniu tego plastikowego świata. Dla nich normalnym jest to, co my dostrzegamy jako „produkt” wytworzony jedynie w celu zarobkowym.
Można by temat pociągnąć, bo przecież wiele jest świetnych artystów i wrażliwych ludzi, którzy po prostu nie mają środków na własną promocję a promowani za to są ludzie zupełnie często tej promocji nie warci…
I nie ważne, że można znaleźć wszystko w internecie, bo to tak, jakby powiedzieć, że w Polsce żyje się dobrze, bo przecież można przeprowadzić się do Warszawy czy Poznania i tam zacząć pracować.
Produkuje się ludzi, którzy będą kupować gówno, bo wszędzie wmawia im się, że gówno ładnie pachnie!
Artyści się nie liczą w świecie biznesu, ale artystów można kupić. Tyle, że artyści znają swoją wartość, więc tworzy się papkę bez wartości, bo przecież teraz każdy może śpiewać, grać. Komputery skorygują nasze braki.
Najgorsze jest to, że pod przykrywką dobra ludzkości tworzy się też „plastikowe” jedzenie. „…pomagamy krajom Afrykańskim oraz Azji…” bla, bla, bla. Genetyka. Teraz nie potrzeba być ogrodnikiem, by wyrosły pomidory jak arbuzy – każdy takiego samego koloru i kształtu… A że smakuje jak woda? O tym się nie mówi. To jedynie biznes, nic więcej. Oszukiwani byliśmy i jesteśmy. Kto wie, czy nawet teraz nie bardziej, niż kiedyś?
Niestety, większość ludzi się oburzy i powie, że nie mam racji.
Interesował się ktoś tematem marihuany? Tam widać jak manipuluje się społeczeństwem i robi wszystko dla pieniędzy (polecam film The Union: http://video.google.com/videoplay?docid=-8077200685820665259&hl=pl)
To takie moje spostrzeżenia odnośnie Tomafka komentarza – ten nasz świadomy wybór jest bardzo mocno ograniczony poprzez inne czynniki niż tylko wolność wyboru.
Świat idiocieje i dobrze, że Papa porusza takie tematy. Dla tych, co wpadli już w szpony tej „normalności”, odcinki takie jak ten pomogą otworzyć oczy.
Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Byliśmy ludźmi, stajemy się automatami a zmierzamy ku zagładzie, bo przecież śmietnik trzeba kiedyś sprzątnąć.
Ad Robert: Niby trochę zgadzam się z treścią Twojego komentarza i nie zgadzam się. Ale chyba jednak bardziej nie zgadzam. Dobra, rozkład kultury i narzekanie na ten stan, ale to wszystko brzmi trochę… snobistycznie. Tak jakby modnie było mówić o tragedii kultury w Polsce i przedstawiać się jako ubolewający nad tym stanem. No offence, naprawdę, ale ja może mam za dużo dioptrii nie w tę stronę co potrzeba i cierpię na krótkowzroczność. Może to brak duszy cierpiącej za ogół społeczeństwa. W takim razie proszę mi wybaczyć.
Ale wiem, że są ludzie doceniający kulturę tzw. wysoką, i wcale nie jest ich tak mało. I są też niedoceniający. Albo zwyczajnie nielubiący. Czy to, że nie lubię szparagów w sosie beszamelowym (autentycznie) to znaczy, że jestem prymitywna? A może mam lubić na siłę, bo tak należy? Mam udawać, że kocham Słowackiego, bo był wielkim poetą? Bo poezja będąc wielką i będąc poezją nie może nie zachwycać, a więc zachwyca?
Mogę docenić, często niechętnie, ale nikt mi nie może kazać słuchać w pracy Swiss Classic np., bo przecież obowiązuje tzw. demokracja, czyli dyktatura większości, o!
A propos Quo vadis to nie trawię Sienkiewicza w żadnej postaci. Ale lubię Swiss Classic na zmianę ze Swiss Jazz. Swego czasu słuchałam dużo Dwójki, bo przy niej mi się dobrze odrabiało matematykę i odpoczywało.
Nudzą mnie poobijane garnki na wystawie w jakiejś sterylnej sali, ale przechadzanie się w tę i z powrotem po malborskim zamku rządzi.
Rozmawia dwoch gosci (np Skwara i Koesling).
A: gdzie idziesz?
B: do kina
A A na co?
B: na film
A: na na jaki?
B: na Quo Vadis
A a co to znaczy?
B Gdzie idziesz?
A: a co to znaczy
B: gdzie idziesz?
A…no do kina…
B a na co?
A na Quo Vadis…
B a co to znaczy?
tia…
Vogel – raczej w tym przypadku rozmowa Pure i Koeselinga, bo nie bardzo wiem z czym się Pure nie zgadza.
Oczywiście zastosowałem prowokujący ton, ale żeby mieć skojarzenia snobistyczne po tym, co napisałem?
Jestem propagatorem wolności i właśnie nie zgadzam się ze zniewalającą masówką zalewającą nas wszelakimi mediami. Może napisałem rzeczy oczywiste, ale nie żeby się komuś przypodobać, czy poruszać popularne tematy. Gdzie ten snobizm?
Może o samolubstwo chodziło? Że napisałem: „bla, bla, bla” zaraz przy temacie pomocy biednym krajom? Rzecz w tym, że państwa wysoko rozwinięte właśnie pod przykrywką pomocy robią doświadczenia i wprowadzają genetyczną papkę, czy nowe przepisy po których jakoś nie wiedzieć czemu wszystko jest bardziej znormalizowane, mniej smaczne, mniej zdrowe… stąd już krok do tabletek uzupełniających brakujące minerały. Co? Już tak jest? Ano zaczyna być… Jak pisałem jesteśmy o wiele bardziej oszukiwani na chyba każdym kroku, niż nam się wydaje a większość z nas obawia się gdzieś podświadomie bolesnej prawdy i dlatego ta większość siedzi cicho.
Myślę, że Pure po prostu mnie nie zrozumiała – mam świadomość, że moje wielowątkowe myślenie przelane na tekst może być dla niektórych niezrozumiałe – cóż tak to już jest. Może mimo, że zawsze nienawidziłem zgadywać co jakiś autor miał na myśli, sam doprowadzam moich czytelników do takich dylematów?
Nie zmienia to jednak faktu, że nie zgadzam się z kierunkiem w jakim podąża ten świat – niszczymy wszystko, co dobre…
„Snobizm” – quasicytat: „moje myślenie jest tak skomplikowane i wielotorowe, że nie wymagam rozumienia przez prostaczków, ale uczcie się, maluczcy, może kiedyś zrozumiecie”. Nie, to nie są osobiste wycieczki, po prostu tak dla mnie brzmi taki ton.
Ale, pomijając. Po prostu nie cierpię tego narzekactwa i katastrofizmu. Wieszczenia końca cywilizacji, kultury („Ale teraz to już na pewno, na bank!”)… Tych frazesów powtarzanych przez kolejne pokolenia… Tego wiecznego umierania za nie wiadomo co…
Myślę, że problem jest w tym, że uważam siebie za żyjącą w całkiem niezłych czasach ogromnych możliwości i cieszę się, mimo wszystko, ze swojej wolności większej niż kiedykolwiek i błogosławię nowożytną kulturę i obyczaje, gdzie mogę rozmawiać z mężczyzną, a nie tylko się płonić.
A manipulacja. To spryt, to darwinowska walka o pozycję i dobra posunięta bardzo daleko, ale to nie wymysł naszych czasów. Społeczeństwo święcie wierzące w czarownice? Było. Albo w boskość opalonego gościa w peruce wymazanej woskiem? Też było. Owszem, teraz są bardziej wyrafinowane metody perswazji, raczej kuszenie niż wybijanie zębów, ale sprowadza się przecież do tego samego.
Ale wiem, że tak w ogóle mówimy nie do siebie, ale obok siebie, bez możliwości porozumienia…
Pure – Patrząc na otaczający mnie świat i obserwując ludzi doszedłem do wniosku, że jednak trzeba tym ludziom oczy otwierać. Szkoda, że niestety zazwyczaj spotyka się to z krytyką, czy brakiem zrozumienia.
Napisałem o oszustwach, braku wolności, niszczeniu tego, co naturalne i zastępowaniu szeroko pojętym „plastikiem”, czy jak to Papa nazwał: „produktem”. Często ludzie naprawdę nie mają świadomości o tych manipulacjach.
Można by rzec, że za komuny było świetnie. Każdy miał gdzie mieszkać, każdy miał pracę, było bezpiecznie na ulicach. A jednak ludzie się buntowali, bo docierały do nich informacje o rzeczywistości tak bardzo ukrywanej.
Teraz jest podobnie, tylko ludzie już raczej się nie zmobilizują do wspólnego działania…
Oczywiście można uśmiechnąć się i zignorować problem, ale niby dlaczego? Tak więc tobie „narzekactwo” a mnie „ignoractwo” nie pasuje.
No a co do porozumienia, to na to potrzeba chęci
Najważniejsze, że Papa ma ciekawe komentarze!
Pozdrawiam – Robert
Tak – przyglądam się dyskusji, ale nie mam siły się podłączyć
Co do ukrywania przed nami prawdy odnośnie wielu zjawisk – to nie będzie dla mnie problemem póki nie narusza zbyt wielu dziedzin mojego/własnego życia.
A to czy kultura się rozpada czy nie rozpada to w sumie kwestia sporna, bo jakby nie patrzeć każde zniżenie lotów jest dobrym momentem na zmianę, na metamorfozę, na powrót do tego co było i poszukiwania w tym nowych pokładów
Pozdrawiam i obiecuję szybko wrzucić kolejny podkast. Tylko waham się jeszcze, który pierwszy
Teraz kultura to niczym prawie ( w niestety wiekszosci przypadkow) nie rozni sie od musztardy czy octu na plce. Bierzesz wybierasz, jak ci sie znudzi, skonczy kupujesz nowom. Zespoly, boysbendy, pseudogwaiazdy, celebryci, Wojewodzkie, Dody i Ibisze to najprawdziwsz eprodukty nie rozniåce sie zupelnie niczym od tego co mamy w supermarkecie… Czyli produkt. Sa oczywiscie prawdziwi artysci, czyli podcasterzy….